Córka niekochającej matki. Dlaczego wiedza nie wystarcza, by się uwolnić

Poszukując cytatu na dziś trafiłam na poniższy fragment książki Susan Forward, który bardzo mnie poruszył. Wielokrotnie rozmawiałam o mojej matce i żadna z tych rozmów nie przynosiła mi, ani ulgi, ani wolności. Dopiero głębokie wejście w przeszłość, zidentyfikowanie ran i cierpliwe wysłuchanie mnie samej dało mi wolność. Kiedy zaufałam sobie byłam gotowa odtworzyć głębię odniesionych ran, poziom nienawiści własnej, wszechobecny brak miłości i poczuć to w sobie, a później uwolnić.
Jako dzieci widzimy siebie i matkę, jako jedną istotę, całość. Jeżeli matka jest osobą niedojrzałą emocjonalnie, nasza relacja jest zaburzona i nie jesteśmy gotowi odejść od niej, ponieważ cały czas czekamy na miłość.
Do dziś pamiętam wyidealizowany obraz mojej mamy, za żadne skarby świata nie chciałam przyznać w sercu, że jest zimna i niedostępna emocjonalnie, ponieważ musiałabym, wtedy przyznać sama przed sobą, że nie dostanę od niej miłości, której tak bardzo pragnęłam i na którą desperacko czekałam. Dlatego też zrzuciłam całą winę na siebie. Ciągnęłam tą nienawiść do momentu, kiedy moje ciało powiedziało „dość”. Byłam gotowa na spotkanie z prawdą.


