Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Perfekcjonizm

 

Perfekcjonizm to nasza potrzeba bycia postrzeganą jako idealną. Jest to również przekonanie, że mogę być idealna i dążę do zbudowania takiej wersji siebie. Perfekcjonizmem NIE jest dążeniem do bycia lepszą. NIE jest również naszym wkładem w nasz rozwój. Perfekcjonizm NIE jest zdrowym dążeniem do rozwoju i bycia dobrym człowiekiem. U podłoża perfekcjonizmu leżą pokłady toksycznego wstydu, bólu, obwiniania, krytycyzmu i osądu.

 

Perfekcjonizm jest powiązany problemami natury psychologicznej:

 

 

lękiem,

 

zachowaniami obsesyjno-kompulsywnymi,

 

stresem,

 

zamartwianiem,

 

lękiem przed negatywną oceną,

 

poczuciem niedopasowania.

 

Perfekcjonizm jest również mocno powiązany z problemami z odżywianiem, zajadaniem stresu albo nie jedzeniem, co może doprowadzić do bulimii czy anoreksji.

 

Po latach pracy nad sobą wiem, że perfekcjonizm był moją rozpaczliwą i dramatyczną próbą zdobycia miłości w dzieciństwie. A w dorosłości służył mi do zaklejenia tej pustki, która nie dawała mi spać w nocy. Mechanizm, który powodowała wiele problemów i w który ślepo wierzyłam mając cały czas nadzieję na sukces,  czyli miłość, akceptację i spokój.

 

Perfekcjonizm potrafi zamienić każdy nasz dzień w walkę, która buduje w nas samo-odrzucanie, potępienie i auto-sabotaż. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej czym jest auto-sabotaż kliknij w ten link, który zaprowadzi Cię do obszernego nagrania, które przygotowałam na ten temat.

Wiele z nas nie zdaje sobie sprawy z tego jak głęboki i traumatyczny wpływ ma na nas nasza wewnętrzna potrzeba dążenia do ideału z jednoczesnym odrzucaniem, każdej części siebie, która NIE jest tym ideałem.

 

Podążanie jego ścieżką prowadzi do braku odporności psychologicznej i nadwrażliwości. Może też być źródłem wielu problemów w związkach. Z jednej strony chcemy bliskości, a z drugiej jest nam trudno powiedzieć kim naprawdę jesteśmy z lęku przed odrzuceniem za bycie nie idealną. Będąc krytyczną dla siebie bardzo często jesteśmy krytyczne dla innych.

 

Bardzo długo nie widziałam tego, że moje niedokańczanie projektów i wieczne odkładanie było wywołane tym, że stoję w miejscu z lęku przed odrzuceniem i jest zakorzenione w mojej matczynej ranie. Bałam się oceny efektu moich starań jednocześnie czując, że to co robię „nie jest idealne” dlatego mój zapał gasł i odkładałam wiele rzeczy na później. Czekając na idealne okoliczności i umiejętności.

 

Może słyszałaś jak bliscy krytykowali Cię za słomiany zapał?! A może jesteś tą osobą, która nie zaczyna tylko odkłada działanie na później, na taki czas, który będzie idealny?

 

Tak czy inaczej, stoi za tym samo-odrzucanie oraz nasze oczekiwanie, że tylko idealne będzie do zaakceptowania i przyniesie nam miłość. Tak bardzo boimy się odrzucenia i tego, że znowu będę niewystarczająco dobra, że nie robimy nic. Za co i tak się wewnętrzne krzywdzimy.

 

Perfekcjonizm to również skupienie na efekcie końcowym, wygranej, czy nagrodzie, a nie na procesie tworzenia. Odbiera nam radość tworzenia, kreacji i nauki ponieważ myślimy tak bardzo o tym jak wyjdzie i czy sprostamy tak wielu oczekiwaniom. Tylko nagroda da spokój i uczucie radości i miłości. Niestety to chwilowy stan ponieważ oparty jest na zewnętrznym uznaniu, a nie wewnętrznym przekonaniu, że taka jaka jestem wartościowa i zasługuję na miłość.

 

Perfekcjonizm zabiera nam radość z życia i codzienności.
 
Prowadzi nas do spędzania godzin i dni na tworzeniu idealnych rzeczy. Gubimy siebie w tej pogoni i bardzo często ludzi.
 

Zazdrość jest również częstą towarzyszką perfekcji ze względu na ciągłą ocenę i porównywanie. Czujemy zazdrość ponieważ oceniamy się surowo stawiając swoje osiągnięcia niżej niż, to co zrobiła druga osoba. Najczęściej nasza ocena jest nierealistyczna, nieprzychylna, często oparta na powierzchownej analizie socjal mediów.

Co możesz zrobić, aby poczuć się lepiej

Jeżeli perfekcjonistyczne myślenie wywołuje stres możesz wykorzystać poniższe wskazówki, które pomogą Ci zmienić Twój sposób myślenia o sobie. Pamiętaj proszę, że te kroki nie zastąpią terapii, będą dla Ciebie wsparciem jednak warto, abyś dała sobie przestrzeń do głębokiej pracy nad Twoimi ranami z dzieciństwa, które doprowadziły do takiej sytuacji.

 

  • Perfekcjonizm to „czarno białe myślenie” to również myślenie „wszystko albo nic” jeżeli zauważywszy u siebie takie myśli zacznij je kwestionować. Przypominaj sobie o tym, że jedna pomyłka nie skreśla ani tego, kim jesteś ani Twoich dotychczasowych osiągnięć.
  • Buduj w sobie współczucie do siebie, wyrozumiałość i delikatność, pisałam o nim w ostatnim artykule.
  • Zapisuj wspierające afirmacje oraz to za co jesteś sobie wdzięczna, zrób z tego codzienną praktykę
  • Wprowadź do swojego życia emocje, pytaj siebie o samopoczucie, rozbuduj nazywanie emocji, nie ograniczaj się do zapisywania jednej czy dwóch emocji, zauważaj też co wywołuje u Ciebie ataki perfekcjonizmu
  • Zauważaj jak i co do siebie mówisz, unikaj słów „muszę”, „powinnam” jeżeli zauważysz, że jesteś dla siebie krytyczna i niemiła staraj się to zmienić.
  • Spróbuj nowego hobby, zobacz jak czujesz się zaczynając coś od początku, jak czujesz się w procesie nauki i poznawania nowych rzeczy.
Zastanów się proszę w jakich obszarach Twojego życia jest Ci najtrudniej odpuścić perfekcjonizm: związek, macierzyństwo, praca, dom, Ty, to jak wyglądasz i kim jesteś?

 

 

Daj znać, a tymczasem wysyłam Ci dużo miłości.

 

Jeżeli jesteś gotowa na to, aby się zmierzyć ze swoim perfekcjonizmem zapraszam Cię do przyłączenia się do Wilczego Stada w czerwcu pracujemy właśnie nad tym tematem. Aby dowiedzieć się więcej kliknij proszę na poniższe zdjęcie, które przeniesie Cię do platformy.

 

Nowa Ty

Wewnętrzne dziecko

 

Relacja z Wewnętrznym Dzieckiem dotyka każdego aspektu naszego życia.

 

Nasze wewnętrzne dziecko to część naszego umysłu, która przechowuje nasze emocjonalne doświadczenia z przeszłości, z naszego dzieciństwa. Jest to swego rodzaju soczewka przez, którą postrzegamy nasze codzienne doświadczenia. Te zranione części naszego umysłu mają wpływ na to jak widzimy te doświadczenia i jak je interpretujemy. To co dzieje się w naszych relacjach z innymi ludźmi i nie tylko. Tak naprawdę relacja z Wewnętrznym Dzieckiem może mieć wpływ na nasze wybory oraz każdy inny aspekt naszego życia, nawet na sposób w jaki wychowujemy swoje dzieci.

 

Podczas mojej własnej pracy początkowo było mi trudno zobaczyć to jak ogromny wpływ ma na mnie ta zraniona część mojego umysłu oraz to jak bardzo determinuje moje dorosłe życie. Nie rozumiałam tego i nie chciałam tego rozumieć. Z czasem oswajałam się z tym i otwierałam na to doświadczenie.

 

Zanim powiem Ci więcej jak Twoja relacja z Wewnętrznym Dzieckiem wpływa na Twój związek, komunikację, pracę oraz Twoje emocjonalne i fizyczne zdrowie, powiem Ci więcej o tym, czym jest Wewnętrzne Dziecko.

 

Nasze Wewnętrzne Dziecko to nasza wrażliwość. Otwierając się na nasze przeżycia z dzieciństwa i na towarzyszące im emocje otwieramy się na całe spektrum emocji, które blokowałyśmy nie chcąc czuć swoich przeszłych doświadczeń. Wchodząc w te doświadczenia uwalniamy niesamowitą energię emocjonalną, wrażliwość i bardzo często cierpienie, bezsilność oraz brak nadziei.

 

Ten potencjał jest nam niezbędny do tego, abyśmy poznały swoje ja, wnętrze, intuicję, emocje i potrzeby. Jednak to nie wszystko.

 

Pozwolenie sobie na przywrócenie swobodnego przepływu emocji pozwala nam spojrzeć na to jakie naprawdę jest nasze życie oraz czy kierunek, który obrałyśmy jest nasz. Co więcej, czy wynika z naszych doświadczeń z dzieciństwa i ran jakie pozostawiły po sobie?

 

Opiekując się naszym Wewnętrznym Dzieckiem i całym naszym emocjonalnym doświadczeniem z dzieciństwa odkrywamy naszą autentyczność i stajemy się bardzo świadome siebie. Jest to również niesamowicie leczący proces, który doprowadza nas do poczucia równowagi i szczęścia ponieważ na ten drodze odkrywamy również jak ważne jest przebudzenie w nas samo-współczucia do siebie po to, aby nasze Wewnętrzne Dziecko poczuło, że ma rodzica i opiekuna, którego zawsze mu brakowało i za którym tak tęskniło. Wraz z budowaniem tego rodzica w nas, czujemy się coraz bardziej akceptowane, wspierane i widziane.

Wracając do tego, co dzieje się w naszym życiu jeżeli nasze Wewnętrzne Dziecko jest samotne i straumatyzowane…

 

Wyobraź sobie dziecko roczne, 2 letnie, 5 letnie, które jest odrzucane i które płacze w samotności albo nie płacze tylko przełyka to, co czuje ponieważ tak bardzo boi się kary i krzyku. Albo też 9 latka, który boi się powrotu do domu ponieważ dostała „złą”ocenę. Dzieci, którym brakuje uwagi, które czują się nieakceptowane i nieważne wypracowują wiele różnych mechanizmów i schematów zachowań po to, aby zdobyć miłość.

 

Zastanów się proszę, czy jako dorosła kobieta zachowywałaś się agresywnie, w sytuacjach w których wcale nie było to konieczne albo zanosiłaś się płaczem? A może broniłaś się z całych sił próbując udowodnić swoją wartość?

 

Takie zachowania, które często prowadzą do dalszych problemów i perturbacji to może być Twoje Wewnętrzne Dziecko, które nadal nie jest widziane i słyszane. To Twoje Wewnętrzne Dziecko, którego potrzeby są pomijane i nieważne. To krzyk:

 

Spójrz wreszcie na mnie!

Przytul mnie!

Kochaj mnie!

Ochroń mnie!

Przestań mnie ranić!

Chcę odpoczynku!

 

Im dłużej pomijamy siebie i potrzeby zranionego i niekochanego Wewnętrznego Dziecka tym ono głośniej tupie i krzyczy. Co manifestuje się w naszym życiu, jako problemy natury psychologicznej, fizycznej, finansowej, emocjonalnej i może dotykać każdego aspektu naszego życia.

 

Wiele razy podejmowałam temat miłości do siebie na Wilczycy ponieważ dla kogoś kto nie doświadczył miłości ze strony rodziców trudnością jest ustalenie tego, czym jest miłość do siebie. Dostrzeganie potrzeb Wewnętrznego Dziecka jest dobrym początkiem. Stworzyłam medytację, która wesprze Cię w pracy z Wewnętrznym Dzieckiem.

 

Tak naprawdę potrzeby dorosłego i dziecka są bardzo podobne, ponieważ każdy z nas potrzebuje: odpoczynku, zrozumienia, akceptacji, radości, delikatności, zainteresowania, podziwu. Wprowadzenie do naszego życia tych rzeczy spowoduje wiele zmian.

Nasze dzieciństwo to jeden z aspektów naszego Wewnętrznego Dziecka. Jesteśmy gotowe na zmianę tego w momencie, kiedy wchodzimy w dorosłość ponieważ to daje nam możliwość stania się naszym Wewnętrznym Rodzicem.

Nasze Wewnętrzne dziecko to również ta część nas, która jest niewinna, wrażliwa i delikatna. Naszym zadaniem jest uhonorowanie tej naszej części naszej osobowości i jej delikatności nawet w trudnych sytuacjach życiowych, w których potrzebujemy być zdecydowane i asertywne.

Zacznij rozmawiać ze swoim Wewnętrznym Dzieckiem.

Wprowadź tą praktykę do swojej codzienności. Znajdź dla siebie kilka minut w odosobnieniu i spokoju. Zamknij oczy. Pozwól, aby Twoje Wewnętrzne Dziecko pojawiło się obok Ciebie, nie musi być tak, że będziesz widzieć fizyczną postać, możesz tylko czuć jego obecność.

 

  • Zapytaj o to ile ma lat?
  • Czego potrzebuje?
  • Co chciałoby usłyszeć od Ciebie?
  • Jakiego wsparcia potrzebuje?

 

Jeżeli Twoje Wewnętrzne Dziecko będzie oddalone i niepewne Twojego zaangażowania daj mu czas. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy w dzieciństwie oraz dorosłości doświadczyłyśmy traumy i toksycznych relacji.

 

Potrzeby Wewnętrznego Dziecka to nie prostolinijne podpowiedzi naszego umysłu, to potrzeby związane z uczuciami z potrzebami serca – potrzeba bliskości, ciepła, kontaktu z naturą, odpoczynku i relaksu. Nasze Wewnętrzne Dziecko potrzebuje miłości, troski, akceptacji i bliskości.

Potrzebuje również naszej uwagi i uważności na te wewnętrzne potrzeby i zapewnień o podjęciu prób sprostania tej roli rodzica i opiekuna, który będzie stał na straży i pilnował, aby te potrzeby były doglądane. Nasze Wewnętrzne Dziecko potrzebuje rodzica, który kocha. Zdaję sobie sprawę, że często wątpimy w nasze możliwości pokochanie tego dziecka i dania mu zdrowej miłości jednak pracując nad sobą otwieramy w sobie tą wrażliwość, która jest potrzebna, nawet jeżeli same jej nie dostałyśmy od naszych rodziców.

 

Nasze Wewnętrzne Dziecko potrzebuje słyszeć nasze słowa:

 

Kocham Cię,

Uwielbiam Cię,

Ochronię Cię,

Jestem przy Tobie

Wspieram Cię

 

Każde nasze działanie, które wspiera naszą wrażliwość i pozwala jej się rozwijać i kwitnąć przyniesie nam przemianę.Troska o nasze Wewnętrzne Dziecko powoduje, że stajemy się dorosłe i dojrzałe tym samym nasz świat zewnętrzny odzwierciedla tą naszą wewnętrzną zmianę. Widzimy to w tym, że spędzamy czas z ludźmi, którzy nas cenią i odwzajemniają nasze starania, dążymy do zaspokojenia naszych potrzeb bez poczucia winy i wstydu, mamy przestrzeń na pracę i odpoczynek.

 

Mam nadzieję, że moje słowa skłonią Cię do przemyśleń i będą dla Ciebie inspiracją do zmiany! A może jesteś już na tej drodze i to czego potrzebujesz to motywacja. Jeżeli jedna z tych opcji przemawia do Ciebie zapraszam Cię do przestrzeni, która będzie inspiracją i wsparciem – Wilcze Stado rusza 7 czerwca.

 

Zapraszam <3

 

Szczęśliwy związek

Zdrowa relacja

 

Tworzenie relacji może być wyzwaniem po doświadczeniu dzieciństwa z dysfunkcyjnym rodzicem, niezależnie od tego, czy dysfunkcja była wywołana uzależnieniem, czy niedostępnością emocjonalną spowodowaną narcyzmem. Taki brak poczucia bezpieczeństwa i zaburzone wzorce bliskości powodują, że bardzo często wiążemy się z toksycznymi osobami. Wyzwaniem dla nas jest dostrzeżenie tego jakie programy, przekonania i schematy są w nas, które kształtują to jak funkcjonujemy i w jaki sposób wchodzimy w relację i w niej żyjemy.

Tworzenie relacji, szczególnie tej romantycznej związanej z bliskością emocjonalną i fizyczną jest czymś wspaniałym i jednocześnie czymś co wymaga od nas dużo pracy. Szczególnie, jeżeli środowisko, w którym dorastałaś było zaburzone. Aby taka relacja była dobra i dojrzała konieczne jest poznanie siebie i odbudowanie tego co zostało zniszczone w nas.

W zdrowej relacji oboje partnerów czuje się dobrze, co oczywiście nie oznacza, że nie ma w takiej relacji trudnych momentów i jest idyllicznie. Związek wymaga od obu stron pracy i zaangażowania, samo uczucie nie wystarczy jeżeli myślimy o stałej relacji. 

To co powala nam zbudować taką relację to miłość do siebie, dzięki czemu potrafimy stawiać granice, dbać o siebie i cenić swoją wartość.

 

Umiemy też otwarcie komunikować się z drugą osobą, mówić o tym co czujemy i jakie są nasze potrzeby. Jednocześnie mamy też przestrzeń do słuchania drugiej strony.

Jeżeli jesteśmy dojrzali nie ma w relacji oczekiwania „czytania w myślach”, czy zdań, które mają drugie dno albo są pasywno-agresywne.

Jeżeli w relacji jest przestrzeń do otwartości w przypadku problemów, przestrzeń do ich omawiania i wspólne poszukiwanie rozwiązań, wtedy między ludźmi buduje się zaufanie i relacja staje się silniejsza.

 

 

Szczerość to bardzo ważny element relacji. Otwartość dotycząca tego, co myślimy i czujemy jest podstawą do tego, aby w związku było zaufanie.

Kolejną ważną rzeczą jest czucie się dobrze z tym, że macie inne zdanie niż druga strona. Przyznam szczerze, że sprawiało mi to ogromną trudność i wymagało pracy z lękiem przed odrzuceniem, który jest tak żywy i silny po doświadczeniu dzieciństwa z toksycznym rodzicem.

 

Bardzo ważne jest wspieranie siebie wzajemnie, dawanie sobie zrozumienia w trudnych momentach, stania za sobą w kryzysie i świętowania kiedy przychodzi sukces.
Gotowość do przeproszenia i wzięcia odpowiedzialności za popełnioną błąd, za zranienie drugiej osoby. I gotowość do zmiany zachowania.

 

Wiem, że wiele z Was było w toksycznych relacjach i to o czym piszę dzisiaj i mówię w nagraniu, nigdy nie było lub nie jest częścią relacji. Rozumiem to, sama uczyłam się i uczę tego jak być w relacji sobą i dbać o siebie i partnera.

To co mi pomaga i jest niezawodnym sposobem na sprawdzenie tego, co się dzieje, są emocje. To one są niezastąpionym drogowskazem i wskaźnikiem tego w jakiej relacji jestem. Czy to zdrowa relacja, czy toksyczna. Jeżeli czujesz, że nie masz kontaktu z emocjami i nie potrafisz odróżnić głosu intuicji i programowania z dzieciństwa możesz skorzystać z kursu online “Poznaj swoje emocje, Sekret Życia w Równowadze”

 

Chciałabym jeszcze powiedzieć Tobie coś czego potrzebowałam się nauczyć i zrozumieć, aby poczuć radość z bliskości. Po doświadczaniu dzieciństwa, w którym przez większość czasu czułam się zagubiona i nieszczęśliwa wierzyłam, że niczym księżniczka z bajki znajdę swojego wymarzonego partnera i będziemy żyli na zawsze w szczęściu, o tak, bez wysiłku. To przekonanie powodowało, że tkwiłam w roli ofiary i bierności

 

Życzę Ci, abyś każdego dnia robiła krok ku sobie i swojemu nowemu życiu <3

 

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Współczucie

 

Dzisiaj chciałabym w Wami Wilczyce poruszyć temat współczucia, tego które dajemy sobie. Wielu z naszych rodziców nie było w stanie nas tego nauczyć ponieważ sami nie mieli go dla siebie. Byli dla nas, dzieci, krytyczni, oceniający, zimni, albo też obojętni. Jako dzieci nie słyszałyśmy ciepłych powitań i częstych zapewnień miłości, akceptacji i wsparcia. Dzieciństwo, w którym dominowało odrzucenie, buduje w nas rodzica, który jest mistrzem perfekcjonizmu i samo-krytyki.

 

Stajemy się wtedy dla siebie niesamowicie twarde i wymagające, obwiniamy się za każde nawet drobne potknięcie. Wymagamy od siebie doścignięcia ideału, który jest nie do osiągnięcia przez człowieka. Wraz z upływającymi latami doświadczamy coraz głębszej utraty wiary w siebie, w swój potencjał i stajemy w obliczu braku nadziei i rezygnacji. Widzimy w sobie to wszystko czym nie jesteśmy, jednocześnie nie widząc tego kim jesteśmy. Wyuczony przez lata schemat koncentracji na błędach i niedociągnięciach z pominięciem tego, co zostało zrobione doprowadzamy do perfekcji. Zawsze znajdziemy kogoś, kto zrobił coś lepiej.

 

Czy w tym szaleństwie można się zatrzymać? Czy jest sposób na to, aby zaprzestać przypinać sobie łatki „dobra”, „zła”? Znaleźć sposób na to, aby traktować siebie równie dobrze jak traktujemy i jak troszczymy się o nasze rodziny i przyjaciół?

 

Tym sposobem jest właśnie współczucie dane samej sobie. Pierwszym krokiem do samo-współczucia jest zatrzymanie się i zauważenie własnego cierpienia. Nie da się dopuścić do siebie własnego cierpienia bez wcześniejszego zauważenia go. Oczywiście wiele razy to cierpienie jest namacalne i widoczne od razu. Jednak w bardzo wielu przypadkach nie mamy świadomości tego, że cierpimy. Bardzo często pomijamy te chwile, kiedy ktoś powie nam coś niemiłego albo kiedy to my skrzywdzimy kogoś nieintencjonalnie albo pomylimy się po prostu. Nasz wewnętrzny krytyk, który nie umie nas inaczej traktować zaczyna wtedy zawstydzać i odrzucać, co prowadzi do naszego wewnętrznego cierpienia.

 

Badania pokazują, że samo-współczucie jest głównym składnikiem i drogą do emocjonalnego dobrostanu i zadowolenia z życia. Poprzez danie sobie bezwarunkowej dobroci i otuchy w codzienności i różnorodności doświadczeń życiowych ochraniamy się przed wchodzeniem w destrukcyjne schematy oparte na lęku, negatywnej postawie względem siebie i izolacji. Samo-współczucie wzmacnia i rozwija w nas pozytywny stan umysłu, taki jak poczucie szczęścia i optymizm.

 

Dzięki temu kwitniemy i doceniamy piękno i bogactwo życia nawet w trudnych momentach. Umiejętność wyciszania naszego pobudzonego umysłu poprzez samo-współczucie pozwala nam na poszerzenie naszego widzenia, co prowadzi nas do wybierania tych ścieżek i rozwiązań, które prowadzą nas w kierunku radości, a nie kolejnych trudnych doświadczeń.

Samo-współczucie pozwala nam na stworzenie w naszym wnętrzu przestrzeni, która oddziela nas od oceny i krytyki. Dzięki czemu przestajemy zadawać sobie pytania:

 

Czy jestem wystarczająco dobra?

Czy jestem tak dobra jak inni?

 

Mamy wtedy w sobie wszystko aby dać sobie wspierającą troskę i ciepło, których bardzo potrzebujemy i pragniemy.
Nasze własne ciepło skierowane do naszego wnętrza i akceptacja naszej nieidealnej ludzkiej natury powodują, że czujemy się coraz bezpieczniej i wzrasta w nas życie. To jest nasza droga do siebie, do tego kim jesteśmy na prawdę, a nie kłamstwami, w które uwierzyłyśmy. 

 

Samo-współczucie to swego rodzaju magia, której pozwalamy zagościć w naszym życiu. Dzięki czemu nasze szare ściany i kąty nabierają wyrazu i stają się piękne i pełne życia, a smutek powoli odpuszcza i pozwala radości dodać lekkości do naszej codzienności.

Toksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Masz prawo do gniewu

 

Słuszny gniew, który czujemy, kiedy doświadczamy przemocy nie czyni z nas złej osoby. Ten gniew jest konieczny do tego, aby zacząć się leczy i uwolnić od toksycznej relacji.

Myślę, że doświadczyłaś sytuacji, kiedy po kolejnej awanturze zaczynasz się zastanawiać kto tu jest kim? Może to ze mną jest problem?

Jestem przekonana, że po każdej takiej kłótni masz poczucie winy, poświęcasz dużo czasu na zastanowienie się nad sobą, próbujesz zrozumieć co tutaj się wydarzyło.

 

Zanim zaczniesz obwiniać siebie zastanów się proszę:

Czy reagujesz tak w każdej relacji?
Czy zanim weszłaś w ten związek czułaś się podobnie?

 

Warto, abyś zadała sobie pytanie dotyczące uczuć, które leżą pod tą złością, one są odpowiedzią.

Pamiętaj proszę, że ten temat dotyczy nie tylko relacji z mężem czy partnerem, dotyczy relacji z rodzicami, przyjaciółmi oraz osobami w pracy.

Twoja złość może stać się narzędziem do zmiany jednak do tego potrzebujesz wiedzieć jak ją wykorzystać.

Twoja słuszna złość to reakcja na przemoc i złe traktowanie. Jest to naturalna reakcja na bycie niesprawiedliwie potraktowaną.

To uczucie przypomina to, które czujesz, kiedy słyszysz o bardzo niesprawiedliwym traktowaniu bezbronnych osób. Sytuacja, kiedy rodzic niesłusznie wyzywa czy znęca się nad swoim dzieckiem lub widzimy kogoś kto źle traktuje zwierzę.

Niestety bardzo często złość, naszą naturalną reakcję na niesprawiedliwość osoby o zaburzeniu narcystycznym wykorzystują przeciwko nam. Przedstawiając jako naszą słabość. Próbując udowodnić poprzez manipulacje i kłamstwa, że złość, którą czujemy jest irracjonalna i bezpodstawna. W zetknięciu z tak silną odmową wzięcia odpowiedzialności za to co się stało uginamy się i wycofujemy z poczuciem wstydu, karcą się za swoją reakcję i poruszanie tematu.

Niestety jest to sposób w jaki osoby o zaburzeniu narcystycznym uczą nas, aby nie reagować na przemoc jakiej używają. Pokazując nam, że to nasze zachowanie musi być skorygowane, a nie ich.
Przestań reagować naucz się odpowiadać.

 

Zdaję sobie sprawę, że to nie jest proste i nie nauczysz się tego w ciągu kilku dni.

 

Pierwszą bardzo ważną rzeczą, którą potrzebujesz wiedzieć to fakt, że Twoja złość oznacza, że zostałaś zraniona. Nie pozwól sobie wmówić, że nie masz prawa do tego, aby czuć złość. To nie ty jesteś osobą o zaburzeniach narcystycznych niezależnie od tego czy to dotyczy związku, relacji z rodzicem, przyjacielem, przyjaciółką czy kimś z pracy.

Wchodzenie w reakcje jest tym czego nauczyłaś. Jest to skutek relacji z osobą o zaburzeniach narcystycznych, twoja reakcja była i jest bardzo potrzebna narcyzom, jest to tzw. zasilanie. To o czym potrzebujesz pamiętać to fakt, że twoja reakcja zostanie użyta przeciwko Tobie.

Naucz się radzić sobie ze złością, którą czujesz.

Tak jak pisałam wcześniej nasza złość jest emocją, która ma siłę i odpowiednio wykorzystana może pozytywnie zmienić nasze życie. Jak każde uczucie w nas potrzebuje naszej akceptacji i sposobów radzenia sobie z nią. Pozostawiona sama sobie może przynieść nam cierpienie i ból.
Kiedy na zachowania narcyzów reagujemy złością dajemy im zasilanie naszą energią, a sobie fundujemy niekorzystną dla nas huśtawkę hormonów stresu. Nauka dystansowania się to praca, daj sobie czas i przestrzeń na próby. To trochę potrwa.

 

Działania, które Ci pomogą.

1. Pozwól sobie na tą złość jednak nie w towarzystwie narcyzów. Zaszyj się w miejscu, gdzie będziesz miała przestrzeń dla siebie, w miejscu, gdzie możesz krzyczeć, kopać, uderzać. To miejsce, w którym możesz powiedzieć wszystko co czujesz, pozbyć się całego ładunku. Pamiętaj, że uczucie to energia, dlatego tak ważne jest wyrzucenie jej z ciała.
Jeżeli masz kogoś zaufanego, przed kim możesz się wygadać, zrób to. Wsparcie i zrozumienie pozwolą Tobie poczuć się lepiej.

 

2. Weź do ręki dziennik i zacznij pisać o tym jak się czujesz, jak zostałaś zraniona.
Pierwszą warstwą uczuć jest złość, zastanów się na kogo i dlaczego jesteś zła? Po złością leży ból. Zastanów się proszę, czy czujesz smutek? Co Cię zraniło w tej sytuacji? Strach. Czego się boję w tej sytuacji? Jakie zranienie leży pod tą złością? A teraz czas na zrozumienie tej sytuacji.

 

3. Powtarzaj sobie w głowie co się wydarzy, kiedy zareagujesz złością? W jaki sposób wykorzysta to osoba o zaburzeniach narcystycznych?
Powtarzaj sobie, że reagując sprawiasz sobie ból.

 

4. Ruch jest bardzo dobrym sposobem na rozładowanie emocji. Dzięki wysiłkowi fizycznemu poczujesz jak nagromadzona energia wyparowuje z ciebie. Możesz iść na spacer, wsiąść na rower, iść na basen. Zastanów się co sprawia tobie najwięcej radości i zrób to.

 

5. Podejmij działanie. Zastanów się nad tym co możesz zrobić, aby zmienić swoją sytuację? Każdego dnia zapisuj sobie kilka małych kroków które możesz zrobić dla siebie, aby wzmocnić się i usamodzielnić.

 

Zastanów się też nad tym czy nie tkwisz w roli ofiary? Czy nie powtarzasz cały czas tych samych schematów, ponieważ wierzysz, że sama nie dasz sobie rady?
Pamiętaj, że pozostawanie w relacji, w której doświadczasz przemocy emocjonalnej ma bezpośredni wpływ na Twoje zdrowie. Nie zasługujesz na to.

Walcz o siebie! Powodzenia!

Nowa TyToksyczne dzieciństwo

Pokochaj siebie i odbuduj poczucie własnej wartości

 

„Rozmawiaj ze sobą tak jakbyś rozmawiała z kimś kogo kochasz” Brene Brown

 

Dla każdej z Was która doświadczyła narcystycznej przemocy czy innego rodzaju przemocy, w dzieciństwie której skutkiem są złożone objawy stresu pourazowego trudno jest zacząć traktować siebie jak kogoś wyjątkowego i wartego miłości. Szczególnie jeżeli w domu byłaś niszczona słowami, ciosem czy emocjonalnie.

 

Początkowo możesz czuć się z tym dziwnie i fałszywie. Moim wsparciem było wyobrażenie sobie swojego wewnętrznego dziecka, siebie z czasów, kiedy najbardziej cierpiałam, kiedy to cierpienie się zaczęło.

 

Nagranie, które dla Ciebie przygotowałam pomoże Tobie stać się dla siebie współczującym, troskliwym wewnętrznym rodzicem. Dzięki ćwiczeniom, którymi się dzielę w tym nagraniu zmienisz swoje schematy postępowania i wytyczysz nowe połączenia nerwowe. Nauczysz się dbać o siebie co jest sednem Twojej pracy.

 

Pamiętaj proszę, że potrzebujesz czasu. Czasami będzie Ci łatwo a czasami bardzo ciężko. Będziesz czuć zwątpienie i brak sensu w tym co robisz. Jednak nie poddawaj się, rób mały krok, potem następny, delikatnie motywując się do działania.
Wierzę w Ciebie!

 

Nowa Ty

Zadbaj o siebie! Tylko jak?

Kiedy próbujemy się pozbierać po toksycznej relacji i dzieciństwie mamy sporo pracy do zrobienia. Wiele obszarów naszego życia leży w gruzach. Abyś mogła to zrobić potrzebujesz siły oraz psychicznej odporności, aby mierzyć się z przeszłością i jej konsekwencjami.

To nagranie może być dla Ciebie wsparciem, ponieważ dzielę się w nim swoimi spostrzeżeniami oraz podpowiadam co możesz zrobić, aby sobie pomóc.
Wiem, że czasami ta droga jest trudna i wyboista jednak prowadzi Cię do życia o jakim marzyłaś. Dlatego wprowadzając małe zmiany stopniowo budujesz w sobie siłę i stajesz się dla siebie priorytetem. 

Wierzę w Ciebie! Powodzenia <3

 

Nowa TyToksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Lęk, zamartwianie, stres

 

Osoby, które przeżyły traumę idą przez życie unikając bólu, chcą po prostu przetrwać dzień. Wypatrują tego bólu i cierpienia i nie chcą go więcej w swoim życiu.   

Ponieważ każda bolesna sytuacja potwierdza przekonanie, że nie zasługuję na miłość i to kim jestem to za mało, aby być szczęśliwym.

Kiedy doświadczysz bolesnego dzieciństwa potrafisz dostrzec ten ból i strach w innych nawet, jeżeli przybiera on inne formy niż Twoja.

 

Tak naprawdę zdecydowana większość z nas ma taki ból w sobie jednak uczymy się na wiele różnych sposobów na to, aby przykryć ten ból i założyć uśmiech.

 

Przez wiele lat chodziłam po ulicy ze sztucznym uśmiechem, ponieważ nie akceptowałam tego smutku w sobie. Ten uśmiech nic mi nie dał poza wysyłaniem fałszywego obrazu siebie ludziom wokół mnie i pogłębiającą się depresją.

 

Czułam ogromny lęk o wszystko, odgrywałam w głowie miliony katastroficznych scenariuszy, z których prawie żaden nie stał się prawdą. Kiedy cokolwiek działo się inaczej niż oczekiwałam od razu wpadała w reakcję obronną, aby uchronić się przed bólem, nie potrafiłam walczyć o swoje marzenia i wizje.

 

Jeżeli jest w nas tyle lęku i bólu nie jesteśmy w stanie żyć z poziomu miłości i radości owszem możemy podejmować takie próby, jednak są one skazane na porażkę.

 

Dlaczego?
Ponieważ nosimy te uczucia w sobie i nie chcemy ich słyszeć, tylko uciszamy je i/lub odwracamy od nich głowę.

Dlaczego?
Ponieważ tak bardzo boimy się tego, że jak zaczniemy ich słuchać to nas pokonają, za dużo stracimy, nie damy sobie rady z konsekwencjami i pewnie jeszcze wiele innych przekonań blokuje nas przed tym.

 

Rzeczywiście początki kontaktowania się z emocjami z przeszłości zakotwiczonymi w naszym ciele są trudne i wymagają od nas wiele pracy. Ponieważ jest w nas wiele przekonań, które nas blokują przed tym, aby czuć oraz nasz mózg jest tak skonstruowany, aby nas chronić przed bólem.
To jest wystarczające, aby przy pierwszym podejściu powiedzieć Tobie STOP zostaw to i zajmij się czymś co daje Ci zapomnienie.

 

Takich momentów w moim życiu było bardzo wiele. Jednak zawsze wracałam, ponieważ ten smutek i lęk odzywały się znowu, a racjonalizacje i próby ucieczki nie pomagały na długo.

Zagłębianie się w to co czuję pozwoliło mi na zobaczenie tego jak bardzo byłam podszyta lękiem, jak bardzo lęk decydował o moim następnym kroku, lęk przed bólem.

 

 

Ten mechanizm był motorem moich działań. Dopiero narodziny moich dzieci zaczęły kierować moją energię w stronę miłości. To dla nich zaczęłam zgłębiać temat miłości i z czasem zaczęłam to robić też dla siebie.

 

 

Jeżeli chcesz sobie pomóc w kształtowaniu swojej relacji z emocjami warto zacząć zauważać siebie i swoją reakcję na doświadczane emocje. Zapraszam Cię do pobrania mini kursu, który wprowadzi Cię w świat emocji. Znajdziesz go TUTAJ

 

 

Warto pytać siebie o swoje samopoczucie kilka razy dziennie i zauważać swoje ciało jako ono reaguje na to co czuję.

Albo obserwować swoje ciało i pytać siebie co takiego się stało, że drżą mi ręce albo mam zmarszczone brwi. Jeżeli chcesz, aby to się stało Twoją codzienną praktyką zapisz to na kartce, którą przykleisz w kilku miejscach w których najczęściej przebywasz.

 

 

Zmiana sposobu funkcjonowania potrzebuje czasu i ćwiczeń. Jeżeli chcesz w nowy sposób postrzegać siebie zacznij proszę od drobnych kroków, które wkrótce napędzą wielką zmianę.

 

 

 

 

Jeżeli czujesz, że to co piszę to część Twojego życia zapraszam Cię na Warsztaty Sekret Życia w Równowadze podczas, których dostaniesz narzędzia do pracy z emocjami czyli nauczysz się docierać do nich oraz dowiesz się dlaczego tak jest, że nie umiemy czuć. Co więcej powiem Ci dlaczego czucie jest kluczem relacji ze sobą i innymi.

Terminy warsztatów znajdziesz TUTAJ.

 

Powodzenia i zapraszam <3

 

Toksyczne dzieciństwo

Osobowość zależna

 

Osoby, które borykają się z zależnością zazwyczaj dorastały w rodzinie, w której doświadczały przemocy. Często dotyczy to dzieci, których rodzice lub rodzic borykał się z uzależnieniem lub chorobą psychiczną. Osoby zależne, jako dzieci nie miały przestrzeni do budowania swojej autonomii, budowanie granic i nie czuły się bezpiecznie.

 

Otwarta komunikacja i szczerość są wielkim wyzwaniem dla osoby zależnej jest to spowodowane brakiem asertywności i umiejętności działania w kierunku zaspakajania swoich potrzeb. Dbanie o siebie i działanie w kierunku zaspokojenia tego czego pragniemy jest często zaniechane w momencie, kiedy napotykamy jakiekolwiek przeszkody. W moim życiu była nieskończona ilość takich sytuacji. Przeszkody powodowały, że chowałam się i nie podejmowałam kolejnej próby po to, aby uniknąć przeszywającego odrzucenia. Łatwiejszą opcją było schowanie mojej prawdy i wzięcie odpowiedzialności za potrzeby innych.

 

Może to dotyczy również Ciebie? Zastanów się na ile potrafisz otwarcie zadbać o swoje potrzeby?

 

Taki schemat działania powoduje narastanie niepokoju i lęku. Dominacja niepokoju w naszych ciałach wywołuje potrzebę kontroli rzeczywistości i często manipulowania innymi za pomocą dawania rad albo zadowalania. Obawa przed powiedzeniem drugiej osobie NIE powoduje, że robimy sobie ogromną krzywdę, ponieważ uciekając przed szczerością, która jest dla nas zagrożeniem wpadamy często w bardzo nieprzyjemne sytuacje, których konsekwencje są znacznie bardziej skomplikowane niż powiedzenie NIE.

 

 

Osoby zależne nie muszą być zależne każdej relacji. Czasami jest tak, że łatwiej jest nam stawiać granice ludziom w pracy, a w domu zapominamy o sobie. Dla innych może być zupełnie odwrotnie. Zależność ma wiele twarzy.

 

Nie każda osoba zależna wchodzi w relacje z osobą narcystyczną, niektórzy uciekają przed bliskością w relacji ze względu na krzywdy jakich doświadczyli inni desperacko szukają związku, który pozwoli im na zrzucenie odpowiedzialności za swoje życie.

 

Warto też pamiętać, że zależność ma wiele symptomów i różne stopnie zaawansowania. Czasami osoby zależne z zewnątrz wyglądają na niezależne, ale kontrolują albo są kontrolowane w relacji przez narcystycznego partnera albo rodzica lub przez nałóg.

 

 
 
Jeżeli jesteś w relacji z osobą uzależnioną, stosującą przemoc zastanów się proszę czy nie jesteś osobą zależną?

 

Toksyczny Wstyd i Niska Samo-ocena

Uczucie bycia niewystarczająco dobrym i porównywanie się do innych jest oznaką niskiego poczucia własnej wartości. Bywa tak, że zewnętrznie, świadomie ktoś myśli o sobie dobrze jednak to często kamuflaż, ponieważ pod powierzchnią tkwi głęboko zakorzenione uczucie bycia niekochanym i toksyczny wstyd. Dążenie do perfekcji i jednoczesne zaplątanie w poczuciu winy może być desperacką próbą zaprzestania katowania się myślami o swojej niedoskonałości i niedopasowaniu do świata.

 

Zadowalanie ludzi

Osoby zależne uważają, że ich obowiązkiem jest zadowalanie praktycznie każdego kogo spotkają na swojej drodze. Mówienie NIE wywołuje niepokój i dyskomfort. Normą dla osoby zależnej jest poświęcanie swoich własnych potrzeb dla zadowolenia innych osób.

 

Słabe granice

Granica oddziela nasz świat wewnętrzny od świata zewnętrznego. Granice dają poczucie bezpieczeństwa i wytyczają jasno przestrzeń. Mając granice masz przestrzeń dla swojego ciała, uczuć, potrzeb. Będąc osobą zależną Twoje granice są jak sito, pełno w nich dziur, przez które toksyczni ludzie mogą przejść bez problemu i „wstrzyknąć” swoją toksyczność jednocześnie zabierając dobro. Wszechogarniające Cię uczucie odpowiedzialności za uczucia i problemy innych bierze się właśnie stąd. Bardzo łatwo jest też zrzucić na Ciebie odpowiedzialność, ponieważ brak lub dziurawe granice nie są barierą.

Zdarza się tak, że osoby zależne mają zdecydowane granice są to często osoby wycofane i zamknięte w sobie. Trudno jest im nawiązać relacje z innymi ludźmi.

 

Reaktywność

Konsekwencją słabych granic jest reagowanie na nastroje, uczucia i myśli innych ludzi. Wiele rzeczy, które słyszymy dotyka nas i wywołuje reakcje czy próby obrony siebie. Dzieje się tak, jak już mówiła, ponieważ nie ma granicy pomiędzy tym co w Tobie, a tym co na zewnątrz. Jeżeli nie mamy granic każda uwaga czy opinia inna od naszej staje się naszym realnym zagrożeniem.

 

Dbanie o innych

Brak granic powoduje, że jeżeli ktoś obok nas ma problem wyrywamy się z pomocą i wsparciem, nie zważając na swoje potrzeby. Nie chcę nikogo namawiać do braku empatii czy współczucia dla innych osób. Myślę tu o pomaganiu innym i zapominaniu o sobie i swoim życiu. Osoby zależne mają w sobie pęd do naprawiania życia innym i dawania rad, jednocześnie, kiedy ktoś odmówi takiej pomocy wywołuje to ogromne poczucie odrzucenia.

 

Problemy w komunikacji

Pisałam na samym początku o trudnościach w mówieniu o swoich potrzebach, uczuciach i poglądach. Z mojego życia znam trzy scenariusze albo było tak, że wiedziałam co myślę i nie potrafiłam tego zakomunikować, bałam się, że to co powiem zrani albo nie spodoba się drugiej osobie. Było też tak, że czułam się tak zdominowana, że nie potrafiłam skontaktować się z tym co czuję i co myślę. Natomiast w zderzeniu z kimś kogo uznawałam za autorytet zgadzałam się na wszystko będąc przekonana, że tego właśnie chcę. W każdym z przypadków komunikacja nie jest szczera i jasna.

 

Kontrola

Kontrola do pewnego stopnia jest potrzebna każdemu, życie pełne chaosu i braku stabilizacji nie służy nikomu. Jednak osoby zależne próbują kontrolować po to, aby czuć się bezpiecznie. Robią to również dlatego, że nie chcą ryzykować i podzielić się swoimi uczuciami, nie chcą otworzyć się przed innymi.

 

Obsesyjne myślenie

Może znasz to ze swojego życia – te godziny i dni spędzona na myśleniu o innych ludziach, relacjach, sytuacjach. Ciągłe analizowanie i interpretowanie zdarzeń, słów i zachowań. Jest to spowodowane zależnością od innych oraz nieustającym lękiem przed odrzuceniem wywoływanym przez toksyczny wstyd. To samo dotyczy wpadania w fantazje o tym jak mogłoby wyglądać Twoje życie i z kim mogłabyś/mógłbyś je dzielić. Takie fantazjowanie jest „świetnym” sposobem na ucieczkę od bólu jaki czujemy tu i teraz.

 

 

Zaprzeczanie

Nie wiem jak Tobie, ale dla mnie przyznanie się do prawdy dotyczącej mojego życia zajęło lata. Byłam wytrwała w odwracaniu głowy od problemu i wpadania w mechanizmy obronne i działania zastępcze oraz uzależnienia. Bardzo często narzekałam, naprawiałam życia innych ludzi, zabierałam się za nowy projekt lub nową pracę po to, aby nie patrzeć na moje problemy.
Kiedy tak się dzieje nasze skupienie jest na uczuciach i potrzebach innych ludzi. Nie potrafiłam również prosić o pomoc ani jej przyjmować chciałam za wszelką cenę być samowystarczalna jednocześnie czekając na ratunek. Łatwiej było mi zaprzeczać temu, że potrzebuję intymności i bliskości oraz temu, że jej brak bardzo mnie rani.

 

Zależność

Osoby zależne, aby czuć się dobrze same ze sobą potrzebują akceptacji innych ludzi. U podstawy ich istnienia żyje ogromny lęk przed porzuceniem i byciem odrzuconym jest to lęk pierwotny.

 

Bolesne emocje

Toksyczny wstyd oraz niskie poczucie własnej wartości powodują, że osoby zależne boją się i czują niepokój przed:

Odrzuceniem
Osądzeniem
Popełnianiem błędów
Bycia błędem
Bliskości

 

Wszystkie te symptomy prowadzą do narastania agresji, depresji, desperacji, rozpaczy, rozżalenia.
Pamiętajcie proszę, że dla każdego jest nadzieja na wyjście i zmianę. Pierwszym krokiem jest poszukanie wsparcia! Jeżeli szukasz wsparcia zapraszam Cię do Wilczego Stada.

 

Nowa Ty

Jestem… żałoba po toksycznej relacji

 

Jestem…. zbierając kawałki siebie po doświadczeniu życia z osobą narcystyczną mamy przed sobą wiele pracy. Ważne, aby zacząć od przejścia żałoby, która przechodzi przez sześć etapów akceptacja/zaprzeczenie/targowanie się/gniew/depresja.

 

Te etapy przeplatają się i są potrzebne do tego, aby podnieść się i rozpocząć proces separacji/indywiduacji, który prowadzi do odbudowania swojego prawdziwego JA.

 

Ćwiczeniem, które towarzyszyło mi na tamtym etapie było sporządzenie listy moich zalet i cech. Początkowo było to dla mnie bardzo trudne. Jednak z czasem dopisywałam kolejne rzeczy. Dzisiaj zapraszam Ciebie do tego ćwiczenia. Niezależnie od tego czy wychodzisz z relacji z toksycznym rodzicem czy żoną, mężem, partnerką czy partnerem a może przyjaciółką czy przyjacielem.

 

Znajdź sobie zaciszne miejsce, w którym będziesz mieć przestrzeń na bycie swobodną/swobodnym – kiedy robiłam to ćwiczenie pierwszy raz płakałam, ponieważ nie potrafiłam wykrztusić z siebie niczego pozytywnego o sobie.

 

Wykonując to ćwiczenie przyjrzyj się wszelkim negatywnym ocenom jakie wypływają z Twojego wnętrza. Każde takie zdanie jest przestrzenią do przytulenia siebie i dania sobie empatii, zapłakania nad tym jak surowo postrzegasz siebie i jakie wymagania sobie stawiasz jednocześnie nie widząc osiągnięć. Pozwól wtedy działać Twojemu wewnętrznemu rodzicowi, aby roztoczył nad Tobą opiekę.

 

Mam nadzieję, że to ćwiczenie zainspiruje Was do otoczenia siebie miłością i zrozumieniem <3

Foto:Unsplash

Toksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Konsekwencje toksycznego dzieciństwa: autodestrukcja.

Dziś kilka słów o uzależnieniu, zachowaniach autodestrukcyjnych i nauce bycia swoim rodzicem.
 

Kiedy mówimy o swoim uzależnieniu od czegokolwiek (alkoholu, narkotyków, seksu, hazardu, wydawania pieniędzy, internetu …), o swoich problemach z jedzeniem, swoich zachowaniach kompulsywnych i autodestrukcyjnych często podchodzimy do tego, jako do problemu. Warto, abyśmy pamiętały, że to przez lata były nasze mechanizmy, które ratowały nam życie pozwalały przetrwać we wrogim środowisku. Te zachowania pokazują nam też ból, który jest w nas, a który często pomijamy i uciekamy od niego np. w perfekcjonizm.

 

Jeżeli zaczniemy patrzeć na siebie z empatią i zrozumieniem, zobaczymy, że w amoku tego uzależnienia i osądzania -jestem ja, która potrzebuje pomocy. Dzięki temu, że pochylimy się nad sobą i swoim zagubieniem odnajdziemy siłę do pracy i zmiany swojego życia.

Przez lata zastanawiałam się, dlaczego mój wzrok przyciągają wszyscy nieszczęśliwi, obdarci i pijani ludzie na ulicy. Patrząc na nich widziałam ich autodestrukcję i brak miłości i troski o siebie. W każdej z tych osób widziałam samą siebie, którą pomijałam w moim życiu codziennym. Każda z tych potrzebujących osób była częścią mojego bólu i smutku, którego u siebie nie chciałam widzieć. Ponieważ miałam dach nad głową, pełny brzuch i czyste ubranie. Dlatego też dociskałam siebie bardziej obwiniając się za brak efektów tego dobrego życia. Wpadałam w perfekcjonizm i brak empatii i zrozumienia co powodowało nasilenie wszystkich moich kompulsywnych zachowań.

 

Podejmowałam miliony prób pracy z uzależnieniami i autodestrukcją. Wiele razy padałam na kolana, bo nie było efektów – wracałam do punktu wyjścia. To były niesamowicie bolesne lekcje.
Już było dobrze, miałam za sobą okresy wolności od towarzyszącego tym uzależnieniom bzyczenia w głowie i nagle bum. Nie udźwignęłam, poszłam na zakupy, rozdrapałam swoją skórę do krwi, wpadłam w szał sprzątania. Tylko po to, aby nie czuć tego napięcia w głowie i ciele, które było tak nieznośne. A potem było poczucie winy i wstyd za siebie, za brak konsekwencji, wytrwałości, za słabość.

 

Powtarzająca się pętla.

 

Te upadki spowodowały, że zaczęłam się intensywnie przyglądać temu cyklowi. Co mi to przypominało z przeszłości? Jakie myśli, uczucia i schematy temu towarzyszyły?

Zrozumiałam, że ten cykl był cyklem relacji z moją narcystyczną matką. W relacji z moją matką zawsze był dramat, jej dociskanie mnie do granic wytrzymałości, jej kłamstwa, że miłość to ból, mój wybuch, jej separacja i odrzucenie mnie, moje bieganie za nią i przeprosiny. I całość zaczynała się od nowa.
Te schematy kształtowały moje życie i działanie. Przenosiłam ten schemat na wiele płaszczyzn mojego życia – związek, pracę, macierzyństwo, życie codzienne. Nie potrafiłam zbudować niczego stabilnego.

 

Schemat zaczął padać, kiedy zaczęłam być swoim wewnętrznym rodzicem. Kiedy zaczęłam dbać o siebie. Uczyłam się tego jak postępują dojrzali rodzice, jak stawiają granice swojemu dziecku i wymagają w dojrzały mądry sposób, uczyłam się jak mobilizować siebie do działania i niepoddawania się w obliczu trudności. Uczyłam się zatrzymywać swoją autodestrukcję i samo-nienawiść, kiedy mój perfekcjonizm wymagał ode mnie natychmiastowych sukcesów. To o czym piszę było łatwe do zrobienia dla innych, ale nie dla siebie. W czasie tej drogi napotykałam swój bunt i opór. Byłam wściekła na świat i wszystkich dookoła. I jednocześnie Wszechświat pokazywał mi: Justyna nie ma innej drogi. To co zrobią za Ciebie inni nie przetrwa, będzie tylko na chwilę. To, gdzie nie bierzesz odpowiedzialności za siebie nie zniknie z Twojego życia i nie naprawi się samo. Mieszanka złości, przerażenia i oporu. A w tle mój wewnętrzny głos: Kochana jestem przy Tobie, daj sobie czas, zrób mały krok i poczujesz swoją siłę.

 

Z tych małych kroków tworzymy swoje nowe życie, swoją tożsamość. Te małe kroki powodują, że integrujemy nasz Umysł/Ciało/Serce i Ducha a w tej integracji jest miłość i akceptacja tego kim jesteś.

Wilczyce zapraszam Was do podzielenia się Waszą historią <3

2018_07_30_Wiązania pourazowe
Toksyczne dzieciństwoToksyczne związki

Wiązania pourazowe – zapętlenie w toksycznej relacji.

Poczułam silną potrzebę nagrania tego filmu, ponieważ wiem jak wiele wartości wniosła do mojego życia znajomość i świadomość tego terminu. Owszem przyniosło mi to wiele bólu, ale to był ból, który i tak był częścią mojego życia niezależnie od tego, czy chciałam na niego patrzeć czy też nie.

Dziś wiem, że życie w zaprzeczeniu było znacznie boleśniejsze, ponieważ nie było w nim miłości i empatii do mnie samej. Nie było w nim też nadziei na zmianę, tkwiłam w bezsilności.

Jeżeli jesteś w relacji z osobą toksyczną – wiązanie pourazowe jest częścią Twojego życia. Pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie tego i rozpoznanie problemu.

Dzięki temu, że jesteśmy obecni w naszym życiu, w naszej rzeczywistości jesteśmy w stanie poszukać wsparcia i pomocy po to, aby przerwać wiązania pourazowe i uwolnić się z toksycznej relacji.

Praca nad samoświadomością i troską o siebie pozwala nam na przecięcie tych wiązań, które trzymają nas w niewoli.

 

Nowa Ty

#16

W swoim otoczeniu spotkałam wiele osób, które zaprzeczają swojemu wewnętrznemu bólowi lub nie chcą go dotykać uważając, że on nie ma końca, że on pochłonie i nie pozwoli na normalne życie. Dostałam też kilka rad, że mam już przestać taplać się w smutku, bo to się nie skończy albo, że robię to, bo lubię być ofiarą i odgrywać w kółko to, co było.

Jest w tym wiele prawdy, tak może się stać, jeżeli nie ma ujścia dla tych emocji i pozostają w słowach, a nie są odczuwane w ciele. Wtedy żyjemy krzywdami doświadczonymi w przeszłości i reagujemy na to, co tu i teraz z perspektywy sytuacji, których doświadczyliśmy w przeszłości. Jednak w momencie, kiedy docieramy do bólu z przeszłości i pozwalamy sobie poczuć to, co wtedy się stało, puszczamy nasze hamulce pozwalamy sobie na krzyk, płacz i złość, której wtedy nie mogliśmy odczuć – te emocje zostają wyrażone i pozostaje tylko wspomnienie. To tak jakbyśmy uwalniali część siebie zamrożoną w przeszłości, dając jej pozwolenie na ekspresję – zwracamy ją sobie w teraźniejszości. Stajemy się pełnią – sobą.

Przytoczę cytat z książki „Narcyzm” Alexandra Lowen’a:

„Ja to funkcja żywotności ciała. Nie podlega ona świadomej kontroli. Świadomie można jedynie zmienić czyjś wygląd, a w rezultacie również czyjś obraz. To jednak ma zaledwie powierzchowny wpływ na osobowość – podobnie jak zmiana ubioru nie zmienia czyjegoś ciała. Dokonanie głębszej zmiany wymaga ekspresji stłumionych i wypartych uczuć. A do tego trzeba uwolnienia przewlekłych napięć mięśniowych blokujących czucie i uświadomienie sobie stłumionych wspomnień.”